Piknik z blogującą mamą po raz drugi.

Choć od niedzieli minęło już trochę czasu to w głowie ciagle siedzi mi pinik jak sobie pomyśle co było tydzień temu w piatek jaki pęd to aż nie do uwierzenia,że to już za nami..To już drugi raz blogerzy spotkali się w naszym małym Ośnie ale tym razem było to niesamowite wydarzenie..
Miesiące przygotowań i nieprzespanych nocy nie poszły na marne,udało się zrobić coś co zostanie w naszej pamięci na długo.Choć jeszcze w niedziele powiedziałam sobie,że to ostatni raz to teraz wiem,że poprostu lubie to robić zwłaszcza z takimi ludźmi..i jeszcze jak ktos powie,że wykonałyśmy kawał dobrej roboty to aż się CHCE!! Baner od http://www.uslugireklamowe.com.pl 

Nasz piknik zaczęliśmy już w sobotę,bo niektóre z blogujacych mam zaryzykowały przygodą i postanowiły spędzić noc pod namiotami.Śmiechu przy rozkładaniu było co nie miara.
Gdy nadszedł wieczór nasi kochani strażacy rozpalili ognisko i razem z nami bawili się przy umilającej czas muzyce,bo przecież nie mogło zabraknąć z nami Janka-zespół Starling,który nawet przy ognisku przygrywał nam na gitarze.
Niestety szybko musiałam opuścić tą dobrą zabawe,gdyż rano czekało nas jeszcze kupe roboty.
Dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie,trzeba było przeceż pomóc mamie przewieź sklep i przygotować pyre z gzikiem a gdzie tu jeszcze  zrobić co swoje.Dobrze,że losy przygotowaliśmy wcześniej  już czekały na samochodzie.
Wszystkie blogergi i zaproszeni goście otrzymali takie oto przypinki od firmy PROLEO,abyśmy mogli się wyróżniać z tłumu.
Gdy zaszłam na boisko moim oczom ukazało się piękne stoisko z naszą ulubioną książeczką  Zwierzaki Pocieszaki- to druga już książka napisana przez blogerów tym razem o podróżach Karolka.Nie mogłam przejść obojętnie od razu musiałam ją mieć!!No i się udało,kupiłam książeczkę wraz z autografem jednego z autorów a zarazem fundatora głównej nagrody w naszej loteri fantowej-Karol Wagner-Pensjonat Reymontówka w Koscielisku.Pan Karol niesamowicie się sprawdził w roli prowadzącego,żaden konkurs go nie przerósł,miał nie złe gadane!

Atrakcji dla dzieci też było co nie miara,całe boisko wypełniały kolorowe dmuchańce na których dzieci skakały dowoli dzięli uprzejmości firmie Molski-MED,która również zadbała o opiekę medyczną.


Bardzo dużą uwagę dzieci przyciągła bardzo zdolna grupa mlodych ludzi organizując im liczne gry i zabawy Kinimodo Music Joy   DZIĘKUJEMY !!Dzieciaki bawiły się wspaniale.


 A  ten pan Mim z Mimello podbił serca chyba całej publiczności,nie dość że zabawiał dzieci to jeszcze dorośli mogli się pośmiać do łez.



Na samym początku naszą sceną zawładnął bardzo utalentowany,skupiający na sobie wszystkie oczy nawet te nie potrafiące usiedzieć pięciu minut w jednym miejscu Iluzjonista 
Piotr Tyczyński "FantomJego występ trwał nie cała godzinę i aż nie do uwerzenia ale dzieci patrzyły na niego i jego sztuczki jak w obrazek nie mrugały oczyma,żeby niczego nie przegapić :) 




Nie mogę nie wspomnieć o tym,że odwiedzili nasz piknik herleyowcy,którym należa się podziekowania za mozliwość zrobienia sobie zdjęcia na cudownych motorach.Przyznam,że takich jezcze nie widziałam i zrobiły na mnie i nie tylko ogromne wrażenie.


Nasi strażacy zaskoczyli wszystkich wjechali na boisko na sygnale gasząc pożar(oczywiście zorganizowany)

Było też coś dla naszych kobietek każda mogła skorzystać z kącika fryzjerskiego i zrobić sobie profesjonalny makijaż dzięki Paniom z Avon.




Nie udało by nam się zrobić tego wszystkiego bez sponsorów.Dziękujemy Staropolance dzięki której mogliśmy gasić pragnienie dowoli.

Jak również firmie Artofis która przekazała nam krzesło obrotowe 


gazetkapromocyjna.com.pl  bez nich nie mieli byśmy tych wspaniałych koszy.



Nie mogę też zapomnieć i firmie YORK bo to od nich dostaliśmy sporo prezentów i to ona zrobiła na naszym pikniku "furore" 

Dziekujemy za każdy upominek,za każdy podarunek dla nas blogerek i z to,że mogliśmy przeprowadzić loterię fantową i zebrać pieniążki dla wioskowych dzieci.

 DZIĘKUJEMY:



Jeszcze ktoś kto zadbał o produkty na śnadanie dla naszych szalonych blogerek  KUBARA i ZPOW Orzech. DZIĘKUJEMY!

Patronat medialny nad Piknikiem objęli:



DO ZOBACZENIA ZA ROK W LICZNIEJSZYM GRONIE


.A TUTAJ O PIKNIKU NA PEWNO COŚ SIĘ JESZCZE POJAWI.BO ZDJĘĆ MAMY DUŻO DZIĘKI Romana Pietrzak fotografia :)







Czytaj dalej...

Fotelik CARETERO Scope- nasz wybór :)


Szukacie odpowiedniego fotelika dla Waszej pociechy?Mam dla Was coś fajnego wygodny,po prostu doskonały.My testujemy odkąd Marcel skończył pół roku i nie zamieniła bym go na żaden inny CARETERO Scope.Jest to fotelik przeznaczony dla dzieci od 0 do 25kg.Wybraliśmy go z myśłą o następnym dziecku,gdyż jest on również przeznaczony dla noworodków-regulacja oparcia pozwala na uzyskanie szerokiego kąta nachylenia.Więc najpierw montujemy fotelik tyłem do kierunku jazdy wnajmocniej wychylonej pozycji (do 13kg)



Potem już większe dziecko możemy przewozic przodem do kierunku jazdy nawet do 5-6 lat.
Dzięki wkładką redukcyjnym i szerokim zekresem regulacji zwiększa komfort jazdy dziecka.Wygodę i przestrzeń gwarantuje szerokie,przestronne siedzisko i oparcie.A delikatne nakładki na pas eliminują ryzyko otarć i podrażnień.
Wkładki redukcyjne są wykonane z miękiego materiału a możliwośc ich wyjmowania pozwala na łatwe utrzymanie w czystości.Zdejmowana jest również cała tapicerka co umożliwi nam szybkie zdjęcie i wrzucenie całości do pralki :)




Fotelik CARETERO SCOPE jest doskonałym rozwiązaniem,mimo że dziecko szybko rośnie nie będziecie musieli co chwilę kupować nowego fotelika.Jest tak przystosowany aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo i komfort jazdy.Niewątpliwą zaletą tego fotelika jest świetny stosunek jakości do ceny.
Choć jest trochę ciężki,ale nie ma się co dziwić skoro spełnia tyle funkcji to poleciła bym go każdemu.Więc zaglądajcie na www.caretero.pl .Producent poleca nie tylko foteliki w różnych kolorach ale duży asortyment dla malucha.
Jak bym miała wybierać drugi raz na pewno był by to ten sam model,więc polecam wszystkim którzy właśnie stoją przed jego wyborem.Bardzo wygodny i praktyczny polecam każdemu :)



Czytaj dalej...

Rodzina

RODZINA to od dawna znana instytucja trzymania się razem,kuzyn,kuzynka,ciocia,wujek...
Wiadomo,że każda rodzina jest inna.Jak mówi stare porzekadło rodziny się nie wybiera,rodzinę się ma!
Ja i moje rodzeństwo mamy szczególne szczęście mamy babcię "Mieleszynową" bo tak nazwały babcie dzieci z rodzeństwa mojej mamy.

"Prawie" wszyscy w komplecie
Otórz babcia mieszka w Mieleszynie k/Gniezna a ja moje rodzeństwo chodziliśmy tam do szkoły podstawowej i gimnazjum.Mieszkamy w Ośnie  więc do szkoły do Mieleszyna mieliśmy trochę ponad 3 km  i jeździliśmy rowerami.Wtedy jeszcze nie było autobusu który mógłby nas dowozić  bo obwodowo należeliśmy do szkoły w Laskowie.

Mama przeniosła nas do Mieleszyna gdyż tam mieszka babcia która zawsze mogła nas odebrać ze szkoły gdyby rodzice nie mieli czasu.Wiadomo z biegiem czasu byliśmy bardziej samodzielni i wyprawa rowerowa była naprawdę super.
Bracia.Tylko ten młodszy już miała ten przywilej i jeżdził autobusem.
Zdarzyło się nie raz,że wpadliśmy do rowu jadąc na tzw.skruty.Wiele razy goniły nas psy.To wszystko nic zawsze była na aszej drodze do szkoły babcia "Mieleszynowa"Otarła łzy dała pić i dalej się jechało..
Po lekcjach też się jechało tą samą drogą,przystanek u babci i dalej w drogę.
Dzisiaj jak sobię przypomnę to wszystko i tę drogę to myślę,że nasze dzieci mają wygody,autobus zabiera ich dosłownie z pod domu i przywozi w to samo miejsce.
Wracając do naszej babci "Mieleszynowej ",w tym roku w listopadzie będzię odchodziła swoje 80-te urodziny i z tej okazji chcemy jej podziękować za trud,który włożyła w wychowanie naszych rodziców i za serdeczną opiekę nad nami.Szykujemy jej imprezkę i będziemy się bawić,dzieci,wnuki i prawnuki.A trochę ich się nasza kochana babcia doczekała.:)
Najmłodsze parawnuki babci "Mieleszynowej"
Za cały trud i jej serce należą jej się najepsze życzenia a przede wszystkim,żeby nasza babcia żyła nam jak najdłużej !!!
Czytaj dalej...

Uwaga na nieuczciwych fachowców !

Zobaczcie co spotkało moich rodziców i weźcie sobie to do serca.Uważajcie na oszustów!!!
To wszystko co przeczytacie napisała moja mama,chce się dowiedzieć czy ktoś miał podobny problem i przestrzec przed takimi ludźmi.

Chcieliśmy sobie ulżyć w związku z wywożeniem nieczysości płynnych.Przeczytałam ogłoszenie o zakładaniu przydomowych oczyszczalni ścieków,mówię sobie super sprawa.No i machina ruszyła wykonałam telefon do pana Szymona Swachy z Janowca Wlkp.który ma firmę i zakłada takie oczyszczalnie.
Przyjechał chętnie i po 4 godzinach oczyszczalnia była gotowa.Zapłaciłam a te prace 2 tys.złotych i miało działać.Co 3 tygodnie wrzucałam bakterie które oczyszczają zbiornik.
Oczyszczalnia działała od kwietnia 2014 roku do listopada 2014r.Na gwiazdkę musielismy zamówić wywóz nieczystości.Od grudnia proszę pana Swachę o to żeby poprawił swoje dzieło.W kwietniu 2015 roku łaskawie  zjawił się.Jego pracownik wykopał dziurę szpdlem,wstawił rure z kominkim i to miało działać.Powiedział,że sam osobiście będzie wrzucał bakterie przez ten kominek lecz nie pojawił się ani razu.
Jak można bakterię wrzucać do wylotu?Moim zdaniem one powinny znajdować się w zbiorniku,bo tam przerabiają pzecież ścieki.

Pytałam innego fachowca i stwierdził,że oszlamiły się panele odpływowe i nie przepuszczają ścieków..Być może przyczyną jest kiepkie podłoże drenarskie ( żwir i kamienie-które mąż jak by nie było woził swoim transportem)Pan Swacha wykopała tylko rów i założył panele ściekowe i to kkosztowało mnie nieszczęsne 2 tysiące złotych.,które poszły na marne bo urządzenie nie działa.Sam osobiście dał rok gwarancji na to,że będzie to wszystko zdwało egzamin.A teraz chowa głowę w piasek.Telefonu nie odbiera a jak mąż był osobiście u niego w domu to oczywiście obiecał,że przyjedzie ale widocznie z Janowca do Ośna jest za daleko (9km)Napisałam mu sms,że opiszemy tą sprawę w internecie i wcale nie mam wyrzutów sumienia,że to robię.

Uważajcie na oszusta,to się nazywa fachowiec?Trzeba umieć się przyznać do błędu albo przynajmniej postarać się poprawić swoje dzieło.Pieniądze to nie wszystko,ja straciłam 2 tys.złotych  ale proszę ludzi aby nie dali się nabrać.Pzydomowe oczyszczalnie ścieków Pana Szymona Swachy to jedna wielka kpina.

Mieliście do czynienia kiedyś z takimi oyszczalniami?Jak to u Was się sprawdza?
Pamiętajcie na wszystko trzeba brać pokwitowania!Nie dajcie się zrobić na szaro!

Czytaj dalej...

Ciąża a dieta

Będąc w ciąży z Marcelem nie raz zastanawiałam się czy jest jakaś specjalna dieta dla kobiet w ciąży?Nie żebym chciała się katować narażając przy tym siebie i dziecko ale wyjśc na przeciw powiedzeniu które padało wtedy z ust mojej mamy  bardzo często "Jesteś w ciąży musisz jeść za dwóch"Czy to prawda?


Ciąża to nie choroba
Teraz już wiem,że takiej diety nie ma.Przecież ciąża to nie choroba i można jeść wszystko, wystarczy tylko zadbać o to żeby ta dieta była jak najbardziej urozmaicona i zgodna z zasadami zdrowego żywienia.Kobieta w ciąży pownna jeść 5 posiłków dziennie a jeśli chodzi o zachcianki to również nie powinniśmy sobie ich odmawiać jeśli zdarzają się raz na jakiś czas,przecież nie stają się one od razu nawykiem żywieniowym.Sroko mamy ochotę na czekoladę to jedzmy ją i nie zastaniwiajmy się potem czy bedzie ona miała wpływ na niezdrowy rozwój maluszka.

Czego unikać
To że jesteśmy w ciąży nie zwalnia nas z myślenia.Oczywiście są produkty których powinniśmy unikać(chipsy,dania gotowe,wyroby cukiernicze)dostarczają one do naszego organizmu tłuszczy które są niezdrowe dla człowieka a co dopiero dla kobiety w ciąży i jej maluszka.Mówi się też i przed tym nawet przestrzegała mnie mama żeby nie jeść surowego mięsa (tatar) czy serów pleśniowych.
Powinniśmy ograniczyć potrawy smażone,pikanntne,ciężkostrawne-podobno mniejsze ich spożywanie i picie dużej ilości płynów zmniejsza problem zgagi.Nie wiem jak to jest bo ja jej nie miałam ale dużo się o tym słyszy.
Kobietą w ciąży zaleca się również ograniczenia soli.Sól jest wszędzie nawet w produktach cukierniczych.Zaburza ona pracę narządów wewnętrznych oraz zatrzymuje wodę w organiźmie.Jest niezdrowa dla normalnego człowieka a tym dardziej dla kobiety w ciąży.

Poranne mdłość
Choć ja nie miałam z tym większego problemu to wiem co w tym przypadku może pomóc.Dowiedziałam się o tym przypadkiem gdy miała kilka dni kryzysu.To cudo to MIGDAŁY-mi wtedy bardzo pomogły,już kilka sztuk regulowało mi pracę żołądka.Próbowałam też posiłku pić napar z siemienia lnianego podobno ppo nim się łatwiej trawi poisiłki,ale jakoś mi to nie przypadło do gustu..
Możemy również  zaczać od jedzenia mniejszych objętościowo posiłków może nawet ich wyjśc koło 12 dziennie ale wtedy nie obciąża się żołądka.

A więc podsumowując,wcale nie musimy jeść za dwóch to przecież największa bzdura.Fakt,że nasze posiłki muszą zaspokioć potrzeby mamy i dziecka ale to nie znaczy,że musimy "wpuchać " w siebie wszystko.Wystarczy odpowienio do tego podejść.Zastanówmy się nad tym jak potem będzie nam ciążko zgubić te niepotrzebne kilogramy..
Pamiętajmy bedąc w ciąży najważnejsze są regularne,zdrowe posiłki.Nie możemy dopuści do sytuacji,że wrzucamy w siebie co się da bo nie ma czasu na ugotowanie obiadu.To nie oto tutaj chodzi.Regularność posiłków nie spowoduje u nas wilczego apetytu i nie "wrzucimy " w siebie rzecy całkiem nie potzrebnych.
Pamiętajmy,że w nas rozwija się nowe życie które potrzebuje stałego dopływu pokarmu.W naszej diecie powinno znaleźć się dużo warzyw i owoców,chude mięso.A także wątróbka która jest wzbogacona z żelazo.Należy spożywać produkty jak najświeższe i nieprzetworzone pić dużo wody i świeże soki wtedy unikniemy wchłaniania się cukrów i konserwantów.

Jestem ciekawa jak tu u Was było,czy też Wam wmawiali że nie ma się czym przejmować a jeść przecież za dwóch trzeba?Jak sobie radziliście z porannyni mdłościami czy zgagą?


Czytaj dalej...

Mały podróżnik-fotorelacja

Trochę nas nie było,ale ciągle coś się dzieje,ciągle jesteśmy gdzieś "w świecie" i ciągle brakuje czasu. :) Mam nadzieję,że taka długa przerwa już się nie powtórzy.
Wiecie,że moje dziecię kończy dziś półtora roku?!Nie mam pojęcia kiedy to zleciało,przezcież pamiętam  jak dziś dzień jego narodzin,pierwszy ząbek czy też pierwsze słowo...
A dziś mamy za sobą pięknych 18 miesięcy i za sobą pierwszą podróz pociągiem,w którą zabrała nas ciocia Monika z zawód:kobieta.Nie możemy Wam zdradzić gdzie byliśmy ani co robiliśmy bo to narazie tajemnica,ale pewnie niedługo wszyscy się dowiedzą..Podróż trwała 3 godziny a Marcel ani przez chwilę nie pokazał nam nie zadowlenia czy znudzenia.Mogę pokusić się nawet o stwierdzenie,że to urodzony mały poróżnik,choc przed wyjazdem miałam mnóstwo obaw,które rozwiały się już na dworcu gdy tylko Marcela oczom ukazał się pociąg :)

Nasza mała fotorelacja 

ciuch ciuch,łooo








To były piękne,nasze cudowne chwile spędzone razem.Mam nadzieje,że będzie więcej takich wyjazdów,takich na kórych spędzasz czas tylko z  dzieckiem,nie myślisz o niczym jesteś cała dla niego.To po prostu jest coś wspaniałego.
Po dwóch dniach regenecji wracamy do domu.W drodze powrotnej Marcelkowi również humor dopisywał.



Czytaj dalej...

Nasze Święta Wielkanocne :)

Powoli wracamy do szarej rzeczywistości po świętach.Marcel załapał katar i okopny kaszel choć nigdzie nie wychodzilismy bo pogoda na to nie pozwoliła.
Planowaliśmy,że wraz z Marcelem pójdziemy poświecić przygotowane wcześniej pokarmy,ale nasze słoneczko zasnęło przed czasem i mama musiała sama udać sie do kościoła. A tam ujrzałam wiele pięknie pzystrojonych koszyków,co jeden to piękniej wyglądał a jak pachniało....To była dopiero moja druga święconka na którą szłam z koszyczkiem.Muszę się Wam pochwalic,że sama przygotowałam pyszną białą gotowaną szynkę :) No i oczywiście co jest już u mnie tradycją sama piekę chlebek pszenny,który wszyscy uwielbiają,bez niego nie było by świąt :)
Moja święconka

Chlebek pszenny

Jak mieszkałam z rodzicami to zawsze święciliśmy pokarmy w domu,to do nas przyjeżdżał ksiądz i święcił naszą ogromną szynkę,która stała się już tradycją i tak tam jest do dzisiejszego dnia.Naszą ogromną szynkę i wiejską święconke,którą i ja kiedyś szykowałam możecie zobaczyć TUTAJ

W pierszy dzień świąt zaraz po uroczystym śniadaniu i po odwiedzinach zajączka,udalismy się do dziadków.Tam też czekała na Marcela góra niespodzianek :)Zajączek ukrył swoje słodkości w stodole u dziadka w wielkiej górze siana.Marcel był bardzo zdezorientowany,w ogóle nie wiedział co się dzieje.Skąd to wszystko,i dlaczego akurat tam?  Jest jeszcze za mały,nie wiedział dlaczego każemy mu szukać prezentów od zajączka na dworze,ale najważniejsze,że wszyscy mieliśmy uciechę :)
Zajączek zostawił prezent w altanie

Mam :)
U dzadków w sianie :)


W lany poniedziałek u nas było bardzo spokojnie,można by powiedzeć,że chyba wszyscy zapomnieli o tradycji..ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca-tak mówią.No i stało się wieczorem mężowi się przypomniało,że dzień się kończy a nikt jeszcze nie został "poświęcony" wodą.Wtedy się zaczęło,bawlismy się jak dzieci a przed oczami miłam tylk wpomnienia jak to był kiedyś...Piękna pogoda i od rana do nocy mogliśmy biegać i się polewa,a teraz zimno i jak tu korzystać?!
Dzień spędziliśmy oczywiście siedząc przy stole bo jak to inaczej w świąta ale w bardzo miłym za to towarzystwie,nawet nie obejrzeliśmy się jak to szybko zleciało..

PO ŚWIĘTACH
Było jadło,był napitek
teraz sadła jest przybytek.

Czas wrócić do codziennych obowiązków i zgubić to sadło ...hhaha..Zgadzacie się?
Czytaj dalej...
Marcelkowa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka